12/12/2012

Wyższość męskiej siły nad siłą kobiecą...

Przyznaję: poległam i osobnik męski w tym wypadku okazał się lepszy (silniejszy). Złamało nam się ramię tylnej wycieraczki. Jako iż zawszę przyjmuję postawę 'zrób to sam(a)' przystąpiłam do wymiany uszkodzonej koniczyny czterokołowego. Zapieczona śruba stanęła na drodze do mojego majsterkowego spełnienia i nawet trzydniowe traktowanie jej DW40 nie pomogło.
Pomógł mężczyzna. Przeszczep zakończył się powodzeniem.
Biję pokłony w kierunku siły płci przeciwnej...

12/08/2012

Niesprawiedliwe to wszystko jest...

...dlaczego w całej Anglii pada śnieg, a u nas nawet jednego płatka jeszcze nie było. Znowu trzeba napisać zażalenie do Ministerstwa Pogody. No bo jak to tak, zima bez śniegu.

12/02/2012

Za skalpel chwyć

Jutro Leona odstawiamy do weterynarza. Mały będzie kastrowany coby nie cieszył się ojcostwem. Tym chcianym, bądź nie. Postanowiłam sobie poczytać na temat samego zabiegu. Wujek Google po raz kolejny mnie zaskoczył gdy po tym jak wstukałam słowo "kastracja" ukazało się :

Szczególnie pozycja numer dwa jest niezwykle interesująca. Do boju Żony swoich mężów. Za skalpel chwytajcie i kastrujcie...

Wracam do lektury, a wy trzymajcie kciuki za naszego Małego.

11/27/2012

Z serii niedomówień małżeńskich...

To że Pan Belg przez dwadzieścia lat małżeństwa nie zorientował się, że jego Żona przeszła operację zmiany płci, dziwić nie musi. W końcu niektórzy osobnicy męscy  do najbardziej spostrzegawczych nie należą. To że tym właśnie uzasadnił jej brak talentu kulinarno-gospodynio-domowego, szokuje. W końcu nie każda kobieta ma we krwi gary i ścierę...Cała fascynująca historia i jej pikantne szczegóły tutaj.

11/23/2012

Pierwsze małżeństwo homoseksualne już po Nowym Roku ?!

Pan premier angielski zapowiedział przyśpieszenie głosowania w sprawie możliwości zawierania małżeństw homoseksualnych. Początkowo zakładano, że wprowadzenie ustawy nastąpi przed 2015 rokiem (kolejne wybory parlamentarne) ale kiedy to dokładnie nikt nie wiedział. 

Cameron powiedział, że chce by ustawa weszła w życie jak najszybciej i będzie rozpatrywana przez parlament w styczniu roku nadchodzącego. (Przyszła) Głowa Kościoła Anglikańskiego ma 'wewnętrzne' wahania czy wesprzeć rząd i proponowaną ustawę. Niektórzy z jego wyżej postawionych podwładnych nie zgadzają się by małżeństwa takie były zawierane w kościele, a zdają sobie sprawę z tego, że prędzej czy później do takiej sytuacji dojdzie. Jednak zostawmy na razie nowego Arcybiskupa w spokoju, który ma dość problemów z "kobietą biskupem", a raczej jej brakiem. 

Niektóre organizacje religijne min. Liberalni Żydzi i Religijne Towarzystwo Przyjaciół już zapowiedziały, że uroczystość zawarcia małżeństwa będzie mogła się odbywać w ich obrządku. 

Co z tego wszystkiego wyjdzie, zobaczymy po Nowym Roku.

11/21/2012

'Tron biskupi' nie dla kobiet...Jeszcze nie....

Po dwunastu latach walki, nadzieje na to by na 'tronie biskupim' zasiadły kobiety legły w gruzach, a zajęło to dokładnie sześćdziesiąt sekund. Tyle bowiem trwało elektroniczne głosowanie. Do legalizacji nowego kościelnego prawa zabrakło tylko sześciu głosów. Kolejny wniosek nie będzie rozważany do 2015 roku czyli do kolejnego synodu biskupów. 'Kobieta biskup' miała być zwieńczeniem prac i starań obecnego Arcybiskupa Canterbury, który z końcem roku odchodzi na emeryturę. Jego następca już 'zaćwierkał' o tym jak bardzo zasmucony jest tą decyzją. Rząd tymczasem  rozważa zmianę prawa tylko po to  by 'przymusić' Kościół do przestrzegania aktu o dyskryminacji ze względu na płeć.  

 

11/20/2012

Na coming out nigdy nie jest za późno...

BBC zapowiedziało premierę nowego serialu na początku przyszłego roku. Nie było by w tym nic nadzwyczajnego, w końcu seriali w telewizorni w bród. Na ten czekać jednak będę równie niecierpliwie jak na trzeci sezon 'Lip Service'. O czym mowa. Mowa o 'Heading Out' produkcji, którą głównie zawdzięczać będziemy Sue Perkins. Od lat wy-outowana Sue, jedna z barwniejszych postaci w angielskiej telewizorni, napisała scenariusz i będzie grała główną rolę w serialu. W skrócie (bo na razie tylko o skrótach można pisać) główna bohaterka kilka tygodni przed swoimi czterdziestymi urodzinami postanawia zrobić wielki coming out przed swoimi rodzicami. Jak to w życiu bywa, nie jest to tak łatwe jak z początku mogło by się wydawać. Na razie zaplanowano sześć odcinków. Niecierpliwie czekam na pierwszy z nich....

11/18/2012

Crossfire Hurricane

"Crossfire Hurracain" w reżyserii Bretta Morgena to dokument na który, każdy fan Stonesów czekał z zapartym tchem. Mnie dzięki angielskiej telewizorni udało się go obejrzeć wczoraj. 

Stonesi jacy są każdy wie i widzi. Raz wprawieni w ruch, od półwiecza toczą się nieustająco. Niczym konserwa turystyczna, trwają bez względu na to czy ich lubisz czy nie. Przeżyli praktycznie wszystko i wszystkich. 

Sam film wart jest obejrzenia. Przez początki kariery przeprowadzą nas wszyscy obecni i byli członkowie zespołu. Za sprawką Jaggera nie zobaczymy ich jednak. Ich obecność naznaczą tylko narracyjne głosy z offu. Jagger, który jest współproducentem filmu chciał skupić się i stworzyć klimat lat 60-tych i 70-tych. Nie chciał by aparycja podeszłego wieku rozpraszała widza. Pomysł niezwykle udany jak i cała produkcja. 





11/17/2012

Nastał czas reklam świątecznych...

Święta idą wielkimi krokami. Nieustannie przypominają nam  o tym sklepowe wystawy i reklamy pokazywane w telewizorni. Przez kolejnych kilka tygodni będzie właśnie o świątecznych reklamach. Tych dobrych, tych śmiesznych (albo i nie) i tych które już wywołały sporo kontrowersji na wyspach.

Na pierwszy ogień pójdzie zatem zwycięzca zeszłorocznej bitwy na reklamy z choinką w tle. John Lewis - sieć sklepów sięgająca historią do 1864 roku, posiada już chyba patent na reklamy z gatunku 'wyciskaczy łez i pieniędzy z portfela'. Zeszłoroczna reklama wyciskała ponoć łzy ze wszystkich rodzicielskich oczodołów. Tegoroczna atakuje już wszystkich jak popadnie, pozostawiając za sobą tylko suchodoły.

Co stoi za corocznym sukcesem Johna Lewis`a ? Brak wielkich nazwisk, chwytająca za serce opowieść, rewelacyjna oprawa muzyczna no i agencja reklamowa Adam&Eve, z którą Lewis współpracuje nie tylko od święta.  Oby ta owocna współpraca trwała jak najdłużej bo, aż miło popatrzeć na dzielnego bałwana...


2012 -  "The Journey"





 2011 - "The Gift"






11/09/2012

Wszystko czego nie chcesz wiedzieć o chorobach przenoszonych drogą płciową...




...dowiesz się z nowego programu na BBC 3 pod tytułem 'Unsafe sex in the city'. Dokument śledzi losy pracowników poradni zdrowia seksualnego w Manchesterze. Skoro są pracownicy, to są i pacjenci (od ponad pięciu lat prześladuje mnie to słowo), a co za tym (nimi) idzie ich choroby weneryczne.

Pierwszy odcinek można obejrzeć tu. Rozpisywać się na temat chorób wenerycznych nie będę. W końcu jest piątek i ostatnie o czym większość z ludzi myśli w piątkowy wieczór to syfilis. Warto jednak wspomnieć o jednej przedstawionej w programie statystyce. Grupą (mowa tu o kobietach) najmniej narażoną na zarażenie się francuską chorobą, zaraz po zakonnicach są lesbijki. Nie ma to jak szczytować statystycznie w tak zacnym gronie :)

11/08/2012

Cztery miesiące później...

Przyznam bez bicia...Nie zauważyłam kiedy ostatnie cztery miesiące minęły. Jak się okazuje tyle czasu upłynęło od ostatniego posta. Czy zmieniło się coś w tym czasie ? Prócz tego, że młody urósł (dalej nie daje nam spać po nocy) skończyłyśmy oglądać oba sezony 'Lip service' (jak się człowiek 'wgryzie' to całkiem przyjemnie się ogląda), a Pani Kane wkroczyła w trzecią dekadę swojego ziemskiego żywota, chyba wiele się nie przytrafiło.

No dobra, kłamię. Dużo się działo. Nawet za dużo jak na nasze dwie głowy. Ta moja już niestety bardziej siwa niż być powinna. Pani Kane dostała kolejny w tym roku awans i praktycznie nie ma jej wcale w domu. Niebawem zacznie też wykładać (w przypadku angielskich studentów 'wkładać' wiedzę na siłę) więc z tego co się orientuję spotykać się będę z własną Żoną po uprzednim wpisaniu się w jej kalendarzu (oczywiście jeśli będzie miała czas, bo grafik napięty).

Moja siwa głowa natomiast stara się porzucić prywatną służbę zdrowia na rzecz państwowej. Państwo mniej dba o pacjentów ale lepiej za to 'mniej' dbanie płacą. Nie wiem czy uda mi się ruszyć zza mojego biurka przed końcem roku aczkolwiek jeśli byłaby taka szansa to z przyjemnością zapakuje swoje klamoty w kartonowe pudło i powiem im wszystkim do widzenia.


Praca w służbie zdrowia to najbardziej niewdzięczna z prac...Pacjenci  nie są traktowani jako osoby żyjące. Zresztą co ja mówię. Nie ma pacjenta. Są numery, procenty, a przede wszystkim jest dochód. Liczby, statystyki, numery, wykresy, procedury. Te bardziej i te mniej dochodowe. Lepiej powiększyć biust szastającej na prawo i lewo kasą kobiecie, niż w tym samym czasie (ale za mniejsze pieniądze) usunąć kataraktę dziesięciu staruszkom. A ponieważ sylikon czekać nie może ('no bo już wymieniłam całą bieliznę pod nowy rozmiar piersi), a staruszkowie i tak gorzej już widzieć nie mogą to nie zaszkodzi im poczekać kolejne trzy miesiące.

Skończę już bo jeszcze się okaże, że posiadam serce, a przecież nie powinnam bo w końcu pracuję w szpitalu. 

7/04/2012

Gdzie Wałęsa nie może tam Elton pomoże.

Wałęsa uhonoruje Eltona za to, że dwadzieścia lat temu ze sceny wyraził "nadzieję na zmiany ustrojowe w Polsce i Europie". No litości. Rozumiem, że w Polsce nie ma już nikogo, kto bardziej na to zasługuje?!.


Co na ten temat myślą sami Anglicy można przeczytać tutaj.

6/21/2012

"True love" - tak, "Loving Annabelle" - nie.

Jak zapowiadałam, razem z Panią Kane obejrzałyśmy wczoraj odcinek numer 3 "True love". Muszę przyznać, to na co silili się przez półtorej godziny twórcy "Loving Annabelle", zostało rewelacyjnie ujęte w zaledwie dwudziestu pięciu minutach "True Love".

Polecamy zainteresowanym. 

6/20/2012

True love

W niedzielę na BBC1 odbyła się premiera nowego, pięcioodcinkowego serialu pt. "True love". Jak tytuł na to wskazuje, rzecz raczy o miłości.  Tej pierwszej, ostatniej, trudnej i nieakceptowanej przez społeczeństwo. Według założeń reżysera serial miał się skupić tylko na aspekcie samego uczucia. Żadnego ostracyzmu. Nie ważna zdrada, ważne, że zdradza ze swoją pierwszą  miłością etc, etc. Pierwszy odcinek przetrawiłyśmy, choć nie obyło się bez lekkiej zgagi. Drugi przespałyśmy, a trzeci będziemy oglądać dziś bo ten wydawał się nam najbardziej interesujący.

Trzeci opowiada bowiem o związku nauczycielki z dużo (dużo, dużo) młodszą uczennicą. Takie "Loving Annabele" w wersji krótkometrażowej jak mniemam. Po obejrzeniu nie omieszkam podzielić się uwagami.

Trailer poniżej, a całość do obejrzenia tutaj.

6/17/2012

Co kraj to obyczaj

Nasza nowa sąsiadka codziennie rano targa swoją pralkę na balkon. I mowa tu o wielkiej piorącej bestii, a nie o frani.  Wieczorem po całodniowym wirowaniu i płukaniu, pralka zostaje wciągana z powrotem do mieszkania. Nie potrafimy znaleźć żadnego racjonalnego wyjaśnienia gdyż z doświadczenia wiemy, że na siedemdziesięciu metrach kwadratowych i dla pralki znajdzie się miejsce.

No chyba, że to jakiś nowy tubylczy zwyczaj. 


PS: Jeszcze nie doszłyśmy do tego co dzieje się z rurą do odpływu.

6/07/2012

Z życia młodej matki

No i stało się. Wczoraj powiększyła nam się rodzina. Najwidoczniej dwa plus jeden nie było nam pisane i do naszego grona dołączył Leon. Za nami pierwsza (prawie) bezsenna noc z karmieniem o czwartej nad ranem. Uroki "młodego rodzica" :)




6/03/2012

Po królewsku

Kolejnych Sześćdziesięciu lat Królowej życzymy, coby Karol zbyt szybko tronu nie przejął.


Jak w końcu wiadomo Książę bardziej zna się na ogrodnictwie i pogodzie (patrz niżej) niż na "zarządzaniu" Królestwem.


Niestety Karol pogody na matczyny jubileusz nie przewidział i długi weekend jak na razie zaczął się od wichur i deszczu. Może i prognozowanie pogody drogi Karolu pozostaw fachowcom.

Jak wiadomo walka z angielskim wiatrem/deszczem, zwłaszcza w terenie jest jak walka z wiatrakami, czas zatem by mądrzejszy ustąpił. W takim też układzie nie pozostaje nic innego jak obchody rocznicy koronacji oglądać w domowym zaciszu. Za bardzo z tego powodu nie będziemy narzekać.

5/15/2012

Kobiety, namioty i Sarah Waters

Czyli sezon festiwali czas zacząć. Gdyby w lipcu ktoś był w okolicy to polecam L Fest. Cztery dni pod namiotami. Pełno muzyki, filmów z gatunku rainbow collection, spotkań z autorami, tak drogie panie, Sarah Waters też tam będzie, i innym mniej lub bardziej ciekawych warsztatów.

Cały program festiwalu, jak się tam dostać i jak dostać bilety tutaj.

Mnie jednak zastanawia co na zeszłorocznej edycji robiła tam nasza Tatiana  ??

Jakby się ktoś wybieraj to dajcie znać na maila orsokane@gmail.com może się odnajdziemy pośród namiotów :)

5/09/2012

Ale chyba było warto...

Ile zajmuje załatwienie pacjentowi ad hoc operacji  całkowitej wymiany barku ? Biorąc pod uwagę, że jeszcze o dziewiątej rano nie masz pojęcia o istnieniu pacjenta (i vice versa). Nie wspominając o tym, że trzeba załatwić nowy staw barkowy, plus wszystkie narzędzia i co oczywiście najmniej istotne poinformować pacjenta. O kwestiach finansowych nie wspominam bo nie warto nawet wchodzić na ten temat. 
Wie ktoś ? No to odpowiem...Siedem godzin, trzy kilogramy mniej, pięćdziesiąt procent więcej siwych włosów i zszargane nerwy. Ale jak w temacie, warto było, a teraz idę spać...

5/08/2012

Rozdwojenie jaźni

W Hollywood nadrabiają zaległości w produkcji filmów o Królewnie Śnieżce. W tym samym czasie wychodzą dwa całkiem skrajne filmy oparte na tej samej baśni. Mowa tu o Mirror, mirror i Snow white and huntsman. Na ten drugi  wybieramy się z Panią Kane głównie tylko by podziwiać nagi tors Chrisa Hemswortha (wybacz Charlize), którego jak to Pani Kane ujęła, wciskają obecnie gdzie się da.

Jednak nawet gdyby Thor boską swą obecnością tej produkcji nie uraczył, udałybyśmy się na film ze względu na Florence i jej pieśń przewodnią :


5/07/2012

First lesbian kiss on british television

Miał miejsce w roku 74` w jednym z odcinków Second city firsts , a jedną z całujących była Alison Steadman, aktorka dramatyczna i komediowa. Polskiej widowni najprędzej znana z "Gavina & Stacey" gdzie wcieliła się w rolę Pam, matki głównego bohatera. Dlaczego dzisiaj o niej ? 

Oczywiście za sprawą telewizora. Pudełko wyświetlające obrazy zaserwowało nam wczoraj pól godzinną perełkę. Monolog napisany przez Colina Hough zatytułowany A civil arrangement - wystawiany głownie na teatralnych deskach, teraz przeniesiony na ekran telewizyjny. 

Isobel grana przez Sreadman, to kobieta po pięćdziesiątce. Żyje w szeregowcu wraz z mężem i córką Kelly. Historia zaczyna się w momencie gdy Kelly szykuje się do poślubienia zdecydowanie starszej od siebie Janice. I właśnie o przygotowaniach do tego ślubu, wszystkim co było przed jak i po, dowiadujemy się z opowieści Isobel. 

Warte uwagi ze względu na to jak i przez kogo historia jest opowiadana. Nie często zdarza się, że przedstawiane jest coś z punktu widzenia rodziców/osób ze starszego pokolenia. Którzy jacy są  i jakie mają nastawienie tematu pewnie każdy na własnej skórze odczuł nie raz. 

Całość do obejrzenia tu. Mam nadzieję, że nawet tym spoza krainy deszczowców uda się obejrzeć.



Alison Steadman jako Isobel.

Na spokojnie

Żeby nie było, że mnie nie było długo, przyjmijmy, że nadrabiałyśmy snu w naszym nowym łóżku. O tak...Łóżko z którym do samego końca były problemy. Nowe jak się okazało nawet w częściach było za duże, żeby je przecisnąć klatką schodową. Panowie, którzy łóżko przywieźli ręce rozłożyli i pojechali zostawiając mnie z nieszczęsnym nabytkiem...Koniec, końców łóżko stoi (nie, nie na parkingu) i tym mam nadzieję zakończył się temat madejowego posłania. 

Dzisiaj zakończył nam się ponad tygodniowy urlop. Potrzebowałyśmy trochę czasu razem i czasu od pracy. Pani Kane nie próżnuje, a ja przejęłam zarządzanie kontraktami z państwową służbą zdrowia. Co jeszcze snu z powiek mi nie spędza ale zacznie jak podpiszemy kontrakt z irlandzką służbą zdrowia (a ci mają tylko dwadzieścia tysięcy pacjentów oczekujących na operację i których chcą podesłać). 

Spędziłyśmy czas głównie w domu. Z dwóch powodów. Raz nie chciało nam się nigdzie jechać, dwa pogoda wskazuje raczej na listopad niż na początek maja. I wcale nie żałujemy, że nie smażyłyśmy się na jednej z dzikich plaż. Nadrobiłyśmy zaległości w czytaniu, oglądaniu i wizytowaniu kina. Czasem trzeba inaczej, czasem trzeba na spokojnie...


3/07/2012

If she dies, she dies....

Udałyśmy się z Panią Kane do kina na "The best exotic marigold hotel" i muszę przyznać, że warto było stać w długiej kolejce po bilet. Nie dziwię się że film bije rekordy popularności w krainie deszczowców. Wart jest każdych pieniędzy jakie można zapłacić za bilet. Rewelacyjna obsada, humor i branżowy wątek powinny tylko zachęcić do obejrzenia tej perełki tak wiec jeśli tylko będziecie mieli okazję to uderzajcie do kina.


2/25/2012

Nie ma to jak być upartym

Zadzwoniłam zapytać co z naszym łóżkiem. Wspomniałam już, że czekamy na nie od 6 tygodni ? Szczęka mi opadła jak pani oświadczyła iż nadal go nie sprowadzili i najwcześniej będzie za kolejne tygodni sześć. Opieprzyłam od góry do dołu. Zagroziłam rezygnacją z zakupu i zwrotem pieniędzy. Zaprosili mnie do sklepu. Zaproponowali zamianę obecnie zamówionego łóżka na inne bez żadnych dodatkowych kosztów. Więc z podwójnego przeszłyśmy na królewskie. Dodatkowo zamienili materac by pasował do łóżka. Materac będzie w przyszły poniedziałek, łóżko za dwa tygodnie. A jednak się dało...Byle dotrwać do poniedziałku....

Koszmar minionych nocy

Padam na pyska. Łóżko wygrało i skapitulowałam. Od tygodnia nie mogę spać. Zrywam się jeszcze przed świtem i wegetuję na sofie. Czytam, oglądam, czytam i nie mogę się doczekać kiedy przyjedzie nowe łóżko. Niby za trzy tygodnie...Chyba czas ściągnąć dmuchany materac ze strychu bo na Napoleona się nigdy nie pisałam i kilka godzin snu niestety mi nie wystarcza.

2/20/2012

Niemoralna propozycja

Gdyby to pytanie padło pierwszego kwietnia to uznałabym to za niezły dowcip. Nie padło. Osoba je zadająca była jak najbardziej poważna.
Zaproponowano mi dodatkową pracę (dla tych niezorientowanych, czasu mam w bród, zwłaszcza tego wolnego). Znajoma zapytała czy nie podjęłabym się tłumaczenia książki z języka tubylców na nasz ojczysty. Książka napisana została przez znajomych mojej znajomej i faktycznie gdybym czasu miała pod dostatkiem to zastanowiłabym się nad tym na poważnie.

- Bo to bardzo ciekawa książka jest, no i zdobyłabyś doświadczenie, mogłabyś się tym kiedyś zająć na większą skalę - mówi ona.

- No dobrze ale powiedz mi o czym ta książka ?

- To małżeństwo jest, katolicy - zaczęła - bardzo mili ludzie.
(Zapaliła się czerwona lampka w mojej głowie)

-No tak ale o czym napisali ?
(Głupia ja zadająca jeszcze głupsze retoryczne pytania)

- O Kościele Katolickim, a dokładnie o podejściu Kościoła do instytucji małżeństwa - odparła ona.
- ..................................
- Więc jak, podejmiesz się ??
 -.................................

Zatkało mnie i do tej pory odetkać się nie mogę. Dla tych którzy jeszcze nie wiedzą Orso zawsze marzył o tym by zostać najsławniejszym na świecie tłumaczem książek o Kościele Katolickim. A już o tym by te książki raczyły o ŚWIĘTEJ INSTYTUCJI MAŁŻEŃSTWA śnię po nocach. 

2/16/2012

Deszcze niespokojne

Dziś będzie w klimacie tematu na który tubylcy dostają słowotoku. Pogoda. Wiedzieliście, że jest tyle samo odmian deszczu co dni w roku ? Też nie wiedziałam dopóki się tu nie osiedliłam. Dziś napotkałam na odmianę o numerze 47. Deszcz niezauważalny.  Wracając z pracy do domu przeprowadziłam nawet pogawędkę z wyżej wymienionym deszczem. Sam scharakteryzował by się tak : jestem deszczem upierdliwym.Niby mnie nie ma ale tak naprawdę jestem.  Im szybciej chcesz ode mnie uciec tym prędzej cię dopadnę. Nie pomoże ci parasolka, kurtka na gore-wind-water czy innym tex-ie. Nawet jeśli zdecydujesz się okręcić od góry do dołu folią spożywczą i tak znajdę sposób by się do ciebie dobrać.. Po pół godziny wędrówki w jakże doborowo-deszczowym towarzystwie dotarłam do domu tylko po to by rozpocząć proces osuszania. Dobrze, że centralne już działa.

2/11/2012

Jak nie urok to ....

Przy obecnym stanie pogodowym czego pan/pani chciałaby najbardziej:



a) Wyjechać na urlop w cieplejsze klimaty.

b) Spędzić tydzień w Alpach.

c) Zakopać się pod kołdrą i przezimować do wiosny.

d) Mieć popsuty piec od centralnego.


Tak drodzy Państwo nie mylicie się, zawsze marzyłyśmy o tym by przy takich temperaturach zamarzać we własnym domu bo piec stwierdził, że idzie na chorobowe. Majster klepka nawet nie próbował niczego kombinować bo to gaz w końcu, a lepiej być tylko bez pieca niż bez całego domu.

Pomoc w drodze.

Mam nadzieję, że do tego czasu nie zamarzniemy.

Byle do wiosny.

1/31/2012

Homoseksualizm + piłka nożna = tabu

Nie trzeba być bystrzakiem, żeby dojść do takiej konkluzji. Obejrzałyśmy wczoraj z Panią Kane program  w telewizorze o Justinie Fashnau. Pierwszym i jedynym piłkarzu, który otwarcie przyznał się do swojej orientacji na angielskiej ziemi. Przez całe sześćdziesiąt minut bratanica Fashnau próbowała dojść do tego dlaczego od czasu gdy jej wuj się upublicznił nikt nie podążył jego śladami. Po serii wywiadów z kopaczami piłki drugiej klasy dowiadujemy się, że gdyby którychś z ich kolegów był gejem to nie mieli by nic przeciwko (a cóż innego mogli powiedzieć przed kamerami, żeby nie zostać posądzonymi o homofobię?). Jeśli taka jest prawda to dlaczego w Anglii wśród ponad pięciu tysięcy profesjonalnych piłkarzy nie ma ani jednego otwarcie przyznającego się do tego geja. Czyżby historia Fashnau była dla nich aż taką przestrogą ? To fakt kariera Justina nie nabrała tempa, a wręcz przeciwnie. Koledzy z klubu wcale nie byli mu przychylni. Koniec końców otoczony serią skandali popełnił samobójstwo. Przez dwadzieścia lat od tych wydarzeń w piłce nożnej nic nie "drgnęło" i raczej nie drgnie z tego co można wywnioskować. Bycie obiektem westchnień setek tysięcy kobiet, reklamowanie szamponu do włosów "tylko dla prawdziwych facetów" i granie hetero w tym świecie zawsze wygra  z "byciem sobą". Smutne.



Cały program do obejrzenia tutaj.

1/29/2012

Polish roulette czyli polska komedia z angielskimi napisami

Przeglądałam repertuar lokalnego kina i o mało nie spadłam z kanapy ze zdumienia. Moim oczom ukazało się najnowsze dzieło Lubaszenki czyli "Sztos 2" aka "Polish roulette".




Mniemam iż obecnie prawie całą polską emigrację będzie można spotkać w Cinemaworld, a to wszystko za £7.70 za łebka. Wątpię by tubylcy tłumnie ruszyli na "Sztos Part 2". I to nie ze względu na to że film jest beznadziejny/głupi/świetny/źle zagrany (niepotrzebne skreślić), nie oceniam gdyż nie oglądałam, ale przez to że tubylcy z gruntu nie oglądają niczego do czego dołączone są napisy. Kino europejskie lub jak ładnie je tu określają kinem kontynentalnym totalnie nie leży w guście anglików, którzy nie obejrzą niczego co po angielsku nie jest.
Wątpię czy zdecydujemy się z zagranicy wesprzeć polską kinematografię. Jeśli już to raczej poczekamy, aż wyjdzie DVD. Gdyby to była "Róża" Smarzowskiego to może przeżyłybyśmy wizję socjalizowania się z pobratymcami. "Róża" to to nie jest, socjalizowania się nie będzie.

1/28/2012

Młode idzie

Ze smutkiem oglądałam rano jak Victoria Azarenka rozgromiła Marię Sharapovą w finale Australian Open. Białorusinka w przeciągu godziny i dwudziestu czterech minut "wdeptała" w kort trzy lata starszą i bardziej doświadczoną Rosjankę. W przeciągu pół roku to już druga finałowa porażka Sharapovej, która na korty powróciła po poważnej kontuzji ramienia. Maria nie dała rady dużo mniejszej i zwinniejszej Victorii która oddała jej tylko trzy gemy i w ostatecznym rozrachunku wygrała 6-3, 6-0. Z perspektywy czasu okazuje się że silniejszą przeciwniczką dla zwyciężczyni nie była Sharapowa, a Radwańska, która wygrała 9 gemów. Obie mają tyle samo lat, taką samą liczbę zwycięstw i przegranych w sezonie. Radwańska jest obecnie szóstą "rakietą" na świecie. Azarenka od poniedziałku przejmie prowadzenie w rankingu WTA. Dwa tygodnie temu Radwańska wygrała z Azarenką w Sydney. Jeśli tak dalej pójdzie młoda Białorusinka nie będzie zasiadać na tronie za długo. Oby. A dla tych którzy z tenisem i z wyżej wymienionymi paniami nie mieli nigdy do czynienia coś na zachętę.


1/27/2012

Chciałam i mam...

...i gdyby ktoś pytał, wcale nie żałuję.







Tak wygląda tatuaż dnia trzeciego. Jeśli ktoś się się zastanawia nad sprawieniem sobie jednego to polecam. Pogłoski o bólu to faktycznie tylko pogłoski. Procesu tatuowania bólem nazwać nie można ani niczym bólopodobnym. Lekkie szczypanie, a i owszem ale zdecydowanie nie ból. Całość zajęła raptem dziesięć minut. Róbta jak chceta. Do odważnych świat należy :)

1/23/2012

Madejowe łoże

Bez zbędnych sentymentów podpisałyśmy wyrok śmierci na nasze łóżko. Przypieczętowany on został zakupem nowego. Wyrok oczekuje na wykonanie ze względu na termin dostawy nowego legowiska ale radujemy się niezmiernie iż za siedem tygodni od dnia wczorajszego, łóżko i materac "made by IKEA" zejdą śmiercią jak najbardziej nienaturalną. Po czterech latach wzlotów i upadków z naciskiem na to drugie obie z Panią Kane zdecydowałyśmy, że dłużej w takim związku żyć nie możemy. Związku bolesnym, mało wygodnym i trzeszczącym. W końcu ile razy można naprawiać coś co z góry skazane jest na przegraną. Ile razy można dawać drugą szansę ? Nie jutro nie będzie lepiej jutro będzie tylko gorzej.

Drodzy moi. Jeśli będziecie podejmować tak ważną decyzję jak kupna łóżka doradzam dla zdrowia i nerwów waszych i tych którzy z wami to łoże dzielą. Nie kupujcie ani jednego ani drugiego z IKEI. Może i są relatywnie tańsze niż te robione na zamówienie. Choć to wcale nie należało do najtańszych. Może i gwarantują żywotność materaca na dziesięć lat, choć sama na niego gwarancja trwa rok, a potem i tak umarł w butach. Może lepiej na samym początku po prostu zastanowić się czy nie zainwestować w coś co przetrwa dłużej niż kilka lat niż później pluć sobie w brodę o wyrzucone w błoto pieniądze. Jak to mówi moja Teściowa : " szkłem się dupy nie utrze" i w tym wypadku ma świętą rację.

1/19/2012

I am SHERLOCKED


Kto oglądał "Sherlock`a" produkcji BBC ten wie. Ten serial można pokochać albo po prostu przerzucić na inny kanał i zignorować go totalnie. Właśnie skończyłyśmy oglądać z Panią Kane dwie pierwsze serie. Przyznaję, dawno się tak nie ubawiłam. Każdy odcinek, który trwa dziewięćdziesiąt minut to poezja dla oka i duszy. Półtorej godziny sarkazmu w najczystszym wydaniu. "Sherlock Holmes" w reżyserii Richie`go nie dorasta tej perełce do pięt. Tu zamiast na widowiskowość postawiono na humor. Para Cumberbatch i Freeman to jeden z lepszych duetów jakie ostatnimi czasy pojawiły się na ekranach. No i jest jeszcze jedna kwestia. Wiecznego "niedopowiedzenia"na temat tego czy są czy może nie są parą. Ci którzy oglądali będą wiedzieć o czym mówię. Dla tych którzy z Sherlockiem się jeszcze nie zetknęli coś na zachętę. Randka, która randką nie była. A może jednak ?

                                              

1/15/2012

Glupie baby i sztuczne cycki

Na samym wstępie przeproszę wszystkich którzy mogą się poczuć urażeni za określenia użyte w tytule posta. Jednak po rozmowie telefonicznej, która miała miejsce piątkowego popołudnia tylko takie sformułowania cisną mi się na usta. Samym tematem wadliwych implantów nie zainteresowałabym się wcale, przyswoiłabym informację przeczytaną w dzienniku po czym "wydaliła" razem z całą resztą niezbyt istotnych informacji jakie przetwarzam. Oczywiście byłoby tak gdyby nie specyfika miejsca pracy. Mimo iż szpital w którym pracuję wydal oświadczenie, ze TYCH implantów nigdy nie używał i klientki powinny doskonale o tym wiedzieć to i tak "walą" drzwiami i oknami, a głównie przeciskają się przez linie telefoniczne by uzyskać potwierdzenie. Przed zabiegiem każda z pań/panów, którzy jeszcze formalnie paniami nie są, dostaje certyfikat jakości i ujmując jak najbardziej dosłownie, kartę gwarancyjna na nowe piersi. Jeśli ktokolwiek, kiedykolwiek miał do czynienia z implantami piersi (przed lub po montażu) to wie ze matka natura wygrywa z sylikonem.

A powyżej wspomniana rozmowa brzmiała tak:

* Dzień dobry ja chciałam zapytać czy miałam wstawiany TE implanty.

# Proszę poczekać zaraz sprawdzę w systemie.

(kobieta podaje swoje imię, nazwisko, datę urodzenia itp.)

* Bo ja bardzo się martwię ze mam te implanty i nie wiem co teraz zrobić wiec postanowiłam zadzwonić.

# Jestem przekonana, że nie miała pani tych implantów.

* Ale jest pani pewna ? Nie ma żadnych wątpliwości ?

# Nie proszę pani, wątpliwości nie mam żadnych.

* Ale jest pani pewna ?

# Pani poddała się operacji redukcji piersi, a nie ich powiększaniu. Zapewniam, że nie ma pani w sobie ŻADNYCH implantów.

* ..............................(cisza)

* Tak też myślałam, tylko się chciałam upewnić. Dziękuję za pomoc.

1/06/2012

Branżowo-marchewkowo

Pani Kane zawsze zaskakuje mnie swoimi pomysłami. Oto jeden z nich. Urodzinowa niespodzianka. Wystrój zewnętrzny taki jak widać na załączonym obrazku, a w środku moje ulubione ciasto marchewkowe. Zastanawiam się co moja droga małżonka wymyśli na kolejne urodziny. Choć teraz moja szansa by się wykazać bo wielkimi krokami nadciąga trzydziestolecie Pani Kane.

1/05/2012

Nowy rok przyszedł, przeszedł i poszedł

Długo mnie tu nie było i długo by o tym pisać. Ostatnie kilka miesięcy minęło jak z bicza strzelił i muszę stwierdzić, że doba zdecydowanie powinna mieć więcej niż dwadzieścia cztery godziny. Zdecydowanie więcej by ogarnąć to co dzieje się obecnie w naszym małym stadku "dwa plus kot".
Kilka ostatnich miesięcy wyglądało pokrótce tak:

* Wybrałyśmy się na tygodniową "wyprawę krzyżową" do Polski. Po zaliczeniu atrakcji typu: wizytacja rodziny, teściów, znajomych potrzebowałyśmy kolejnego tygodnia urlopu już w domu na ziemi angielskiej. Niestety kolejnego tygodnia już nie było. A PKP czkało mi się tak przynajmniej do połowy grudnia.

*Dzień po powrocie z polskiej krucjaty powróciłyśmy do codziennego życia pracowniczego, które zmieniło się diametralnie. Po dość intensywnych trzech ostatnich latach obie z Panią Kane wspięłyśmy się o kilka szczebli wyżej i obie zmieniłyśmy pracę. Boże jak ja nie cierpię szpitali co mnie podkusiło żeby pracować w jednym.

*Dodatkowo Pani Kane rozpoczęła kolejne studia i cały wolny czas spędza na nauce. Teraz chyba żałuje, że jeszcze w połowie zeszłego roku powtarzała "Jakby to dobrze było wrócić na Uniwersytet". Do książek zatem Żono :)

* Nawiedziła nas rodzina z Polski. W cztery dni zrobiłyśmy 800 mil wzdłuż i wszerz kraju czyli Anglia w pigułce dla początkujących.

* Święta przyszły i poszły. Śniegu jak nie było tak nie ma - jestem rozczarowana.


* Postanowienia na Nowy Rok ? Lepiej późno niż wcale.
- Zakończyć negocjacje w pracy na temat powrotu na Uniwersytet mojej osoby (Pani Kane powie "przyganiał kocioł garnkowi")
- Wywieźć Panią Kane w ciepłe kraje.
- Standardowo więcej pisać co będzie jednoznaczne z postanowieniem "mniej pracować" :)

Czego sobie i wam życzę :)