5/15/2012

Kobiety, namioty i Sarah Waters

Czyli sezon festiwali czas zacząć. Gdyby w lipcu ktoś był w okolicy to polecam L Fest. Cztery dni pod namiotami. Pełno muzyki, filmów z gatunku rainbow collection, spotkań z autorami, tak drogie panie, Sarah Waters też tam będzie, i innym mniej lub bardziej ciekawych warsztatów.

Cały program festiwalu, jak się tam dostać i jak dostać bilety tutaj.

Mnie jednak zastanawia co na zeszłorocznej edycji robiła tam nasza Tatiana  ??

Jakby się ktoś wybieraj to dajcie znać na maila orsokane@gmail.com może się odnajdziemy pośród namiotów :)

5/09/2012

Ale chyba było warto...

Ile zajmuje załatwienie pacjentowi ad hoc operacji  całkowitej wymiany barku ? Biorąc pod uwagę, że jeszcze o dziewiątej rano nie masz pojęcia o istnieniu pacjenta (i vice versa). Nie wspominając o tym, że trzeba załatwić nowy staw barkowy, plus wszystkie narzędzia i co oczywiście najmniej istotne poinformować pacjenta. O kwestiach finansowych nie wspominam bo nie warto nawet wchodzić na ten temat. 
Wie ktoś ? No to odpowiem...Siedem godzin, trzy kilogramy mniej, pięćdziesiąt procent więcej siwych włosów i zszargane nerwy. Ale jak w temacie, warto było, a teraz idę spać...

5/08/2012

Rozdwojenie jaźni

W Hollywood nadrabiają zaległości w produkcji filmów o Królewnie Śnieżce. W tym samym czasie wychodzą dwa całkiem skrajne filmy oparte na tej samej baśni. Mowa tu o Mirror, mirror i Snow white and huntsman. Na ten drugi  wybieramy się z Panią Kane głównie tylko by podziwiać nagi tors Chrisa Hemswortha (wybacz Charlize), którego jak to Pani Kane ujęła, wciskają obecnie gdzie się da.

Jednak nawet gdyby Thor boską swą obecnością tej produkcji nie uraczył, udałybyśmy się na film ze względu na Florence i jej pieśń przewodnią :


5/07/2012

First lesbian kiss on british television

Miał miejsce w roku 74` w jednym z odcinków Second city firsts , a jedną z całujących była Alison Steadman, aktorka dramatyczna i komediowa. Polskiej widowni najprędzej znana z "Gavina & Stacey" gdzie wcieliła się w rolę Pam, matki głównego bohatera. Dlaczego dzisiaj o niej ? 

Oczywiście za sprawą telewizora. Pudełko wyświetlające obrazy zaserwowało nam wczoraj pól godzinną perełkę. Monolog napisany przez Colina Hough zatytułowany A civil arrangement - wystawiany głownie na teatralnych deskach, teraz przeniesiony na ekran telewizyjny. 

Isobel grana przez Sreadman, to kobieta po pięćdziesiątce. Żyje w szeregowcu wraz z mężem i córką Kelly. Historia zaczyna się w momencie gdy Kelly szykuje się do poślubienia zdecydowanie starszej od siebie Janice. I właśnie o przygotowaniach do tego ślubu, wszystkim co było przed jak i po, dowiadujemy się z opowieści Isobel. 

Warte uwagi ze względu na to jak i przez kogo historia jest opowiadana. Nie często zdarza się, że przedstawiane jest coś z punktu widzenia rodziców/osób ze starszego pokolenia. Którzy jacy są  i jakie mają nastawienie tematu pewnie każdy na własnej skórze odczuł nie raz. 

Całość do obejrzenia tu. Mam nadzieję, że nawet tym spoza krainy deszczowców uda się obejrzeć.



Alison Steadman jako Isobel.

Na spokojnie

Żeby nie było, że mnie nie było długo, przyjmijmy, że nadrabiałyśmy snu w naszym nowym łóżku. O tak...Łóżko z którym do samego końca były problemy. Nowe jak się okazało nawet w częściach było za duże, żeby je przecisnąć klatką schodową. Panowie, którzy łóżko przywieźli ręce rozłożyli i pojechali zostawiając mnie z nieszczęsnym nabytkiem...Koniec, końców łóżko stoi (nie, nie na parkingu) i tym mam nadzieję zakończył się temat madejowego posłania. 

Dzisiaj zakończył nam się ponad tygodniowy urlop. Potrzebowałyśmy trochę czasu razem i czasu od pracy. Pani Kane nie próżnuje, a ja przejęłam zarządzanie kontraktami z państwową służbą zdrowia. Co jeszcze snu z powiek mi nie spędza ale zacznie jak podpiszemy kontrakt z irlandzką służbą zdrowia (a ci mają tylko dwadzieścia tysięcy pacjentów oczekujących na operację i których chcą podesłać). 

Spędziłyśmy czas głównie w domu. Z dwóch powodów. Raz nie chciało nam się nigdzie jechać, dwa pogoda wskazuje raczej na listopad niż na początek maja. I wcale nie żałujemy, że nie smażyłyśmy się na jednej z dzikich plaż. Nadrobiłyśmy zaległości w czytaniu, oglądaniu i wizytowaniu kina. Czasem trzeba inaczej, czasem trzeba na spokojnie...