Posty

Wyświetlam posty z etykietą Film

Blizniak

“Gemini man” był światu tak potrzebny jak pandemia. No to przypiął, ni przyłatał. Ang Lee słynie z reżyserowania „lepszych” filmów. Ten do tej kategorii niestety nie należy.  Henry lat 51 to wyborowy strzelec z wyboru, który po ostrzeleniu klienta numer siedemdziesiątego któregoś postanawia przejść na emeryturę . Chłopina się narobił w swoim życiu i ze średnia półtorej osoby na rok uważa, że zasłużył na odpoczynek.  Oczywiście jak każdy wielki bohater (sic !) jego „impreza pożegnalna” nie może zakończyć wie na kilku piwach w lokalnym pubie, a demolką chaotycznie porozrzucanych po mapie świata lokalizacji. By podarować mu dar wiecznego odpoczynku, szefostwo wysyła za nim młodego snajpera. Nie, nikt nie był zdziwiony, że ów młodzik był po prostu młodszą wersja naszego prawie emerytowanego głównego bohatera. W końcu to zostało już zdradzone w zajawce.  Film był płytki, fabuła opera na idei stworzenia perfekcyjnej maszyny do zabijania, przynudza. Nie było tam nic innowacyjneg...

Prometeusz

Obraz
O "Prometeuszu" Scotta nie da się pisać. To trzeba zobaczyć.

Rozdwojenie jaźni

Obraz
W Hollywood nadrabiają zaległości w produkcji filmów o Królewnie Śnieżce. W tym samym czasie wychodzą dwa całkiem skrajne filmy oparte na tej samej baśni. Mowa tu o Mirror, mirror i Snow white and huntsman. Na ten drugi  wybieramy się z Panią Kane głównie tylko by podziwiać nagi tors Chrisa Hemswortha (wybacz Charlize), którego jak to Pani Kane ujęła, wciskają obecnie gdzie się da. Jednak nawet gdyby Thor boską swą obecnością tej produkcji nie uraczył, udałybyśmy się na film ze względu na Florence i jej pieśń przewodnią :

First lesbian kiss on british television

Obraz
Miał miejsce w roku 74` w jednym z odcinków Second city firsts , a jedną z całujących była Alison Steadman, aktorka dramatyczna i komediowa. Polskiej widowni najprędzej znana z "Gavina & Stacey" gdzie wcieliła się w rolę Pam, matki głównego bohatera. Dlaczego dzisiaj o niej ?  Oczywiście za sprawą telewizora. Pudełko wyświetlające obrazy zaserwowało nam wczoraj pól godzinną perełkę. Monolog napisany przez Colina Hough zatytułowany A civil arrangement - wystawiany głownie na teatralnych deskach, teraz przeniesiony na ekran telewizyjny.  Isobel grana przez Sreadman, to kobieta po pięćdziesiątce. Żyje w szeregowcu wraz z mężem i córką Kelly. Historia zaczyna się w momencie gdy Kelly szykuje się do poślubienia zdecydowanie starszej od siebie Janice. I właśnie o przygotowaniach do tego ślubu, wszystkim co było przed jak i po, dowiadujemy się z opowieści Isobel.  Warte uwagi ze względu na to jak i przez kogo historia jest opowiadana. Nie często zdarza się, że p...

If she dies, she dies....

Obraz
Udałyśmy się z Panią Kane do kina na "The best exotic marigold hotel" i muszę przyznać, że warto było stać w długiej kolejce po bilet. Nie dziwię się że film bije rekordy popularności w krainie deszczowców. Wart jest każdych pieniędzy jakie można zapłacić za bilet. Rewelacyjna obsada, humor i branżowy wątek powinny tylko zachęcić do obejrzenia tej perełki tak wiec jeśli tylko będziecie mieli okazję to uderzajcie do kina.

Polish roulette czyli polska komedia z angielskimi napisami

Obraz
Przeglądałam repertuar lokalnego kina i o mało nie spadłam z kanapy ze zdumienia. Moim oczom ukazało się najnowsze dzieło Lubaszenki czyli "Sztos 2" aka "Polish roulette". Mniemam iż obecnie prawie całą polską emigrację będzie można spotkać w Cinemaworld, a to wszystko za £ 7.70 za łebka. Wątpię by tubylcy tłumnie ruszyli na "Sztos Part 2". I to nie ze względu na to że film jest beznadziejny/głupi/świetny/źle zagrany (niepotrzebne skreślić), nie oceniam gdyż nie oglądałam, ale przez to że tubylcy z gruntu nie oglądają niczego do czego dołączone są napisy. Kino europejskie lub jak ładnie je tu określają kinem kontynentalnym totalnie nie leży w guście anglików, którzy nie obejrzą niczego co po angielsku nie jest. Wątpię czy zdecydujemy się z zagranicy wesprzeć polską kinematografię. Jeśli już to raczej poczekamy, aż wyjdzie DVD. Gdyby to była "Róża" Smarzowskiego to może przeżyłybyśmy wizję socjalizowania się z pobratymcami. "Róża"...

Powroty do przeszłości

Obraz
Niechcący cofnęłyśmy się z panią Kane o całe sto lat i tkwiłyśmy w epoce edwardiańskiej przez kilka dni. Wszystko to za sprawą "Downton Abbey". Jeśli ktoś gustuje w klimacie "Gosford Park" to z pewnością polubi "Downton Abbey" i to nie tylko za sprawą branżowego wątku. Powrót do XXI wieku planujemy w przeciągu kilku kolejnych dni, jak tylko powrócimy z epoki wiktoriańskiej gdzie "podglądać" będziemy Oskara w "Wildzie".

Na nowo

Obraz
Inne spojrzenie na "wychodzenie z szafy" i o tym, że wyjść z niej można nawet u schyłku życia tylko po to by zacząć je na nowo...Polecam : "Beginners".

„Night watch” wieczorową porą….

Nareszcie doczekałam się ekranizacji, choć to może za duże słowo, książki Sary Waters pt: „Night Watch” . Dzierżąc w dłoniach gorący kubek zielonej herbaty zasiadłam z Najlepszą z Żon do oglądania… Film został zgrabnie podzielony dzieląc ideę autorki na trzy warstwy czasowe, które nakładają się na siebie tworząc logiczną całość i budując chronologicznie historię… Narracja i środki filmowe zdecydowanie dostają plusa. Jednakże postacie same w sobie jak na mój gust, przedstawione zostały raczej bezbarwnie i mdło. Te same charaktery u Waters pełne są życia i stwarzają prawie namacalne wrażenie realnych jednostek. Z żalem muszę przyznać, iż moje nadzieje na obejrzenie czegoś branżowego i wartościowego, bo to bardzo rzadko idzie w parze, zostały zawiedzione. Poprzednie próby przenoszenia prozy Waters na ekran, mam tu na mysli „ Tipping the vel vet ” czy „ Fingersmith ” były bardziej pomyślne. Ech …Nie pozostaje mi nic innego jak zaparzyć zieloną herbatę i odkurzyć pudeł...

Tatuaż i kolczyk

Wreszcie udało mi się zakończyć obejrzenie trzeciej części Dziewczyny ze smokiem uff... Wedle pradawnego polskiego przysłowia,które mówi do trzech razy sztuka muszę przyznać,że ta ostatnia była najbardziej udana... Żwawe poprowadzenie akcji wiążącej w sposób spójny poprzednie dwie części,aż do w miarę przewidywanego zakończenie spowodowało,że zredukowałam odchodzenie od ekranu z 80% do 20%. Muszę przyznać,że mój żołądek i zmysły estetyczne powodują,że nie wszystkie sceny w poprzednich częściach mogłam wizualnie przetrawić... Tutaj poza kilkoma reminiscencjami przywoływanymi przez główną bohaterkę reszta filmu jest względnie łagodna dla umysłowych kubków smakowych... Film można obejrzeć aby zobaczyć jak rozwiązano akcję i poprowadzono losy głównych bohaterów,ale chyba tylko dlatego... Nie ukrywam,że takim to powodem kierowałam się głównie wybierając tenże film na wieczorne obcowanie z X muzą... Cóż uczciwie przyznam,że zamiast Dziewczyny ze smokiem wolę zdecydowanie Dziewczyn...

Are kids really all right?

Wczoraj Najlepsza z Żon namówiła mnie do obejrzenia filmu z czerwonowłosą Jullian Moore wcielającej się w rolę matki wychowującej dzieci w związku partnerskim z kobietą graną przez Anette Bening. Mimo niezbyt pochlebnych komentarzy i recenzji jakie towarzyszyły temu filmowi zwłaszcza ze strony lesbijek, zdecydowałyśmy go jednak obejrzeć... W końcu aby móc się na jakiś temat wypowiedzieć najlepiej zaznajomić się z przedmiotem rzeczy... Tak więc pomimo,iż lubię mieć swoje zdanie zazwyczaj odrębne od większości,muszę się zgodzić,że film bardziej niż rozczarował... Zamiast łamać stereotypy,zostały one powielone... I tak tutaj, nawet lesbijka potrafi zarzucić swoją orientacje na jakiś czas po to by oddać się romansowi z mężczyzną... Czy tak trudno zrozumieć,że lesbijka nie podzieli łóżka z samcem bo tak się składa,że w środowisku życia woli samiczki? I tak naprawdę żadna z nas nie marzy o tym by zostać zaspokojoną czy to psychicznie czy fizycznie przez mężczyznę? Problem wychowania d...

Jak Franco geja się nie boi...

Obraz
...grać. Dwa lata po roli w "Milk`u" wcielił się w postać poety Allena Ginsberga w filmie pt. "Howl". Ginsberg, młody poeta, publikuje swój pierwszy tomik poezji. "Howl" czyli po naszemu "Skowyt" , jak na późne lata pięćdziesiąte jest niestety zbyt kontrowersyjny i oburzone obsceną "społeczeństwo" składa sprawę do sądu. Film zapowiada się na tyle ciekawie, na ile ciekawa była sama postać Ginsberga. Poeta, gej i wariat pierwszej klasy. Genialny szaleniec, bo przecież jedno z drugim zawsze idzie w parze. Proszę Państwa oto "Skowyt":

Wytatuowana niania McPhee

Skusiłyśmy się wreszcie na obejrzenie "Mężczyzn którzy nienawidzą kobiet". Muszę stwierdzić (nie, nie czytałam książki - ani jednej, ani drugiej ani tym bardziej trzeciej), że ktoś spartolił kawał dobrego scenariusza. Sama wątek kryminalny był ciekawy, chwilami naiwno-naciągany ale ciekawy. Jednak cała reszta momentami nie trzymała się kupy. Jeśli książka, jak to mawiają niektórzy, jest rewelacyjna, to reżyser najwidoczniej wybrał najgorsze z niej fragmenty. Uroku wszystkiemu dodaje oczywiście para głównych bohaterów. Męskie kluchy z olejem z nieodłączną miną "srającego kota na puszczy" i wymagająca tygodniowego moczenia w domestosie kobitka z ADHD. Przez połowę filmu głowiłam się nad tym z kim kojarzy mi się główna bohaterka. Czy to może połączenie Zębowej wróżki ("Czerwony smok") i C. Starling ("Milczenie owiec"), a może Batman w spódnicy? Wtem, po którejś mniej lub bardziej istotnej scenie doszłam do wniosku, że to wypisz (może nie wymaluj)...

Pomarańcze, mandarynki...

Za uprzejmym udostępnieniem przez Najlepszą z Żon elektronicznego miejsca w przestrzeni magicznej sieci oraz wycięciem z kawałka czasu wolnego miejsca, zdecydowałam się wreszcie na zapisywanie przypowieści z życia. Mam nadzieję, że zanudzać nie będę . Ostatnio zakończyłyśmy z Najlepszą z Żon oglądać „Oranges are not the only fruit”, film powstały na podstawie książki znanej wszem i wobec Jeanette Winterson. Książkę intelektualnie przewertowałam już wcześniej, ale na film musiałam poczekać, aż do zeszłorocznych urodzin, kiedy ten magicznie pojawił się w formie prezentu. Odpowiadając na odwieczne pytanie czy film był lepszy od książki, które i tak w aktualnej koncepcji społeczeństwa gdzie niedługo każde dziecko będzie rodziło się z wbudowanym Internetem bezprzewodowym zdaje się trochę tracić na znaczeniu, muszę zdecydowanie opowiedzieć się za książką. Aczkolwiek film poprowadzony wartka ręką, barwnie przedstawiający charaktery głównych bohaterów oraz istotę bogobojnego małego społ...