3/28/2011

Pewnego razu w Beverly Hills

Jakby ktoś nie wiedział (ja do niedawna nie wiedziałam) to sławetny serial lat 90-tych zwany "Beverly Hills 90210", doczekał się swojego spin off-u. Twór "nowy" nadawany jest od trzech lat (tak, wiem, jestem opóźniona jeśli chodzi o seriale dla współczesnej młodzieży), a nazwany został "90210". Oczywiście raczy on o pięknych, młodych i bogatych nastolatkach z wygórowanymi problemami natury egzystencjalnej i nie tylko. Nadal żyłabym w nieświadomości o istnieniu tak zacnego dzieła, gdyby nie pojawiające się "zajawki" w telewizorze. A w zapowiedziach romans gejowski jakiś, więc jakby kto zainteresowany był to kawałek zapodaję na zachętę.

3/27/2011

Cuda z pogotowia czyli gej potrafi :)

BBC Three od jutra rusza z nowym programem zatytułowanym "Bizarre ER". W pierwszym zapowiadanym w telewizorze odcinku ma pojawić się pan z dość dziwną przyległością. Sami zobaczcie :)


3/24/2011

Tatuaż i kolczyk

Wreszcie udało mi się zakończyć obejrzenie trzeciej części Dziewczyny ze smokiem uff...
Wedle pradawnego polskiego przysłowia,które mówi do trzech razy sztuka muszę przyznać,że ta ostatnia była najbardziej udana...
Żwawe poprowadzenie akcji wiążącej w sposób spójny poprzednie dwie części,aż do w miarę przewidywanego zakończenie spowodowało,że zredukowałam odchodzenie od ekranu z 80% do 20%.
Muszę przyznać,że mój żołądek i zmysły estetyczne powodują,że nie wszystkie sceny w poprzednich częściach mogłam wizualnie przetrawić...
Tutaj poza kilkoma reminiscencjami przywoływanymi przez główną bohaterkę reszta filmu jest względnie łagodna dla umysłowych kubków smakowych...
Film można obejrzeć aby zobaczyć jak rozwiązano akcję i poprowadzono losy głównych bohaterów,ale chyba tylko dlatego...
Nie ukrywam,że takim to powodem kierowałam się głównie wybierając tenże film na wieczorne obcowanie z X muzą...
Cóż uczciwie przyznam,że zamiast Dziewczyny ze smokiem wolę zdecydowanie Dziewczynę z perłą...
I jak ze wszystkim w życiu, tutaj też, diabeł tkwi w szczegółach i nie chodzi tutaj bynajmniej o kolor włosów protagonistek:)

3/21/2011

Are kids really all right?

Wczoraj Najlepsza z Żon namówiła mnie do obejrzenia filmu z czerwonowłosą Jullian Moore wcielającej się w rolę matki wychowującej dzieci w związku partnerskim z kobietą graną przez Anette Bening.
Mimo niezbyt pochlebnych komentarzy i recenzji jakie towarzyszyły temu filmowi zwłaszcza ze strony lesbijek, zdecydowałyśmy go jednak obejrzeć...
W końcu aby móc się na jakiś temat wypowiedzieć najlepiej zaznajomić się z przedmiotem rzeczy...
Tak więc pomimo,iż lubię mieć swoje zdanie zazwyczaj odrębne od większości,muszę się zgodzić,że film bardziej niż rozczarował...
Zamiast łamać stereotypy,zostały one powielone... I tak tutaj, nawet lesbijka potrafi zarzucić swoją orientacje na jakiś czas po to by oddać się romansowi z mężczyzną...
Czy tak trudno zrozumieć,że lesbijka nie podzieli łóżka z samcem bo tak się składa,że w środowisku życia woli samiczki?
I tak naprawdę żadna z nas nie marzy o tym by zostać zaspokojoną czy to psychicznie czy fizycznie przez mężczyznę?
Problem wychowania dzieci w rodzinie gdzie zamiast mamy i taty są dwie mamy też został poruszony w sposób powierzchowny i mało przekonywujący, powielający kolejny stereotyp lesbijki jako neurotyczki ,która tak naprawdę nie wie czego chce ani od siebie ,ani od świata...
Cóż ja ciągle czekam na film ,który w sposób szczery bez sztucznego dydaktyzmu,tudzież sztucznego świata i sztucznych lukrowanych bohaterów/bohaterek poruszy tematy związane z naszym środowiskiem....
Pozdrawiam serdecznie...

3/13/2011

Wspomnień czas

Na niedzielę, a raczej na jej końcówkę. Hit lat 90-tych, który hitem nigdy nie był, a powinien. Pieśń, którą pierwszy raz usłyszałam na ścieżce dźwiękowej jakiegoś romansidła, a która na długie lata zaplątała się gdzieś w szpary między neuronami. Teraz już wiem dlaczego. Oczywiście interpretować każdy może sobie do woli :) Panie to coś a`la Siostry Szekspira. Szkoda, że nie zrobiły wielkiej kariery, może by było więcej takich perełek jak ta:

3/04/2011

Wygagała co wiedziała

Wyszło szydło z worka. Lady Gaga przyznała się w swojej nowej piosence, że jest jaka jest bo taka się urodziła. Uff…a już myślałam, że była wynikiem jakiegoś nieudanego eksperymentu genetycznego. Swoim egg-outem, odziana w bieliznę, próbuje wcisnąć w łepetyny niedowiarków to co od dawna wiadomo. Tak, nikomu nie uwidziało się być homo, bi tudzież trans. Gadze też się nie uwidziało i jest Gagą. Czy jej przekaz dotrze do kogokolwiek? Wątpię. Ale standardowo gago-plus za starania.


Odwidzieć natomiast mogłoby się pani Adele, która króluje obecnie na angielskich listach pieśni ludowych. Pani ta przypomina mi Alison Moyet. Niestety nie Moyet z czasów Yazoo, lecz obecną pięćdziesięcioletnią melancholijną piosenkarkę. Dlaczego patrząc na jedną nie mogę przestać myśleć o drugiej? Oczywiście z powodu wyglądu. Dwudziestotrzylatce zdecydowanie powinno się odwidzieć co do stylizacji własnego zewnętrza. Z niecierpliwością czekam aż rozpuści włosy i zedrze z siebie babciną sukienkę. Może się doczekam. Na razie jednak, pani Adele staram się więcej słuchać niż oglądać. Ciśnienie mi wtedy tak nie skacze.